Tomasz Tułacz: Oczywiście, na tym meczu nic się nie kończy.
FOTO OSCAR MROZOWSKI | OVERLIA STUDIOZa nami niedzielne spotkanie 23. kolejki Betclic I Ligi, w której zespół „Żubrów” na wyjeździe pokonał GKS Tychy. Wygrane 1:2 starcie na pomeczowej konferencji podsumowali obydwaj szkoleniowcy: Tomasz Tułacz i Łukasz Piszczek.
Tomasz Tułacz (Puszcza Niepołomice): Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyniku, ale również z tego, że przez większość spotkania byliśmy świadomi tego, co chcemy grać, jak chcemy grać i w jaki sposób dojść do celu. Może nie zawsze była to pełna kontrola gry, ale mieliśmy jasny plan. Wygraliśmy i to jest dla nas najważniejsze. Oczywiście, na tym meczu nic się nie kończy.
Cieszę się z energii, jaka panuje w szatni – to zwycięstwo zawodników nakręca. Chciałem też podziękować kibicom, którzy licznie przyjechali nas wspierać. Gratulacje dla zespołu i podziękowania dla fanów.
Od początku postawiliśmy na stabilizację i zgranie drużyny. Zimą dołączyło do nas tylko dwóch zawodników, a kadra liczy łącznie 21 piłkarzy. Głównym celem okresu przygotowawczego było właśnie zbudowanie zespołu oraz pokazanie zawodnikom, jak ważne są elementy niemierzalne, które w walce o utrzymanie często decydują o skuteczności. Dziś widzimy tego efekty – to drugie zwycięstwo z rzędu i bardzo mnie to cieszy. Zrobimy wszystko, by tę serię kontynuować.
Jeśli chodzi o nowego zawodnika – to transfer z końcówki okresu przygotowawczego. Wymaga jeszcze wprowadzenia, szczególnie pod względem fizycznym, bo widać u niego momenty przestoju. Natomiast to piłkarz o bardzo dużym potencjale. Imponuje agresywnością, chęcią zdobywania bramek, utrzymaniem piłki, grą głową. Widzę w nim duże rezerwy i wierzę, że najlepsze dopiero przed nim.
Chciałbym też podkreślić jego świetne funkcjonowanie w szatni. Doskonale wkomponował się w zespół, dobrze współpracuje z kolegami, także z tymi, z którymi rywalizuje o miejsce w składzie. To zasługa całej drużyny, bo otrzymał od niej duże wsparcie. Daje zespołowi energię i jest bardzo zaangażowany. Na ten moment jestem z niego bardzo zadowolony.
Nie jest łatwo przekonać piłkarzy, że czasami trzeba z czegoś zrezygnować dla dobra drużyny. Nie chodzi o to, że nie chcemy grać kombinacyjnie czy atrakcyjnie – kluczowe jest to, że najpierw jest drużyna, a dopiero potem indywidualne ambicje. Przy grze o utrzymanie często decydują właśnie te niemierzalne elementy: determinacja, poświęcenie, mentalność. Szczęściu trzeba pomóc. Cieszę się, że zespół to zrozumiał.
Jeśli chodzi o rozwój drużyny, to wiemy, nad czym musimy pracować. Widać rezerwy w budowaniu gry od tyłu, we współpracy bramkarza z linią obrony i w przyspieszeniu rozegrania. To fundament, od którego zależy dalsza jakość naszych działań ofensywnych. Skupiamy się jednak na jak najszybszym zdobyciu odpowiedniej liczby punktów, która da nam większy komfort i swobodę. Wtedy również nasza gra piłkarska może jeszcze zyskać na jakości.
Łukasz Piszczek (GKS Tychy): Gratulacje dla Puszcza Niepołomice za zwycięstwo. Dla nas to niestety bardzo słaby dzień pod względem wyniku. Chcieliśmy dziś przyjąć Puszczę głębiej, na własnej połowie, bo wiedzieliśmy, że jeśli spróbujemy ją wysoko wypchnąć, może być nam bardzo trudno stworzyć sytuacje. Tak czy inaczej – nie wykreowaliśmy ich zbyt wiele.
W pierwszej połowie wyszliśmy trzema ofensywnymi zawodnikami, licząc na lepsze wyprowadzanie kontrataków, jednak ten plan się nie zrealizował. Zdobyliśmy bramkę można powiedzieć po indywidualnej jakości Luisa, a Piotr dobrze ją dobił. Niestety od około 30. minuty zaczęliśmy mieć duże problemy z przeładowaniami na naszej lewej stronie. Po jednej z takich akcji, gdy przeciwnik przeniósł grę do bocznego sektora z naszej prawej strony, nie zamknęliśmy linii podania i Gjoni dobrze obrócił się w polu karnym.
Na drugą połowę wyszliśmy w ustawieniu 5–4–1 i wyglądało to nieco lepiej. Niestety czerwona kartka zdecydowanie nam nie pomogła. Później przeszliśmy na 5–3–1, a Puszcza zaczęła dochodzić do bardzo dużej liczby dośrodkowań. Jedno z nich przyniosło bramkę na 2:1.
W końcówce chłopaki próbowali jeszcze rzucić wszystko na jedną kartę. Mieliśmy kilka rzutów z autu, próby strzałów z dystansu, które były blokowane, ale to niestety nie wystarczyło, żeby choć jeden punkt został dziś u nas.
