Tomasz Tułacz: Skuteczność zadecydowała
Puszcza nie schodzi z dobrego kursu! W Lany Poniedziałek nasz zespół ponownie sięgnął po ważne trzy punkty, pokonując u siebie Polonię Warszawa 2:1. Po końcowym gwizdku wypowiedzi dla mediów udzielili obydwaj szkoleniowcy: Tomasz Tułacz i Mariusz Pawlak.
Tomasz Tułacz (Puszcza Niepołomice): To był trudny mecz, chyba do oglądania również. Do prowadzenia też był bardzo trudny. Myślę, że tutaj ogromny wpływ miały warunki zewnętrzne. Myślę o nieprzewidywalnym wietrze, ale również o nawierzchni – natomiast warunki dla obydwu drużyn były równe, takie same. Ja miałem dużo pretensji do chłopaków w przerwie o grę, ale prawda taka, że gdy się ogląda inne mecze po tej przerwie reprezentacyjnej, to większość ma w sobie niski… ten promil piłkarstwa czy widowiskowości. Dzisiaj widzieliśmy to samo.
Cieszę się bardzo, że potrafiliśmy się zmobilizować po przerwie i zwyciężyć w tym spotkaniu. Miałem wrażenie, że z jednej i drugiej strony piłkarzom. Z czego to wynikało, to na pewno jeszcze zdążymy przeanalizować.
Polonia do przerwy stworzyła jedną sytuację po naszym błędzie i strzeliła bramkę z karnego. Myśmy z kolei mieli bardzo dobrą sytuację Piotrka Mrozińskiego po rzucie z autu, i w zasadzie tyle – a po przerwie było różnie. W pewnych momentach była większa inicjatywa gości, ale cieszę się, że my sięgnęliśmy po naszą stałą broń – stały fragment – i potrafiliśmy tak trudny mecz przechylić na własną korzyść.
Baraże? Nie chcę niczego powstrzymywać. Gramy, żeby wygrać każdy kolejny mecz. Może to banalnie zabrzmi, ale mówiłem chłopakom, że my nie mamy już nic do stracenia. Chciałbym, byśmy wyglądali zawsze tak, jak w drugiej połowie meczu ze Śląskiem. W tym momencie wygląda na to, że nasz cel podstawowy zrealizowaliśmy, więc będziemy robić wszystko, żeby włączyć się do gry w tej strefie, w której pewno byśmy chcieli być. Odległość już nie jest daleka, ale właśnie te ostatnie, następne kroki są najważniejsze. Polonia jest w podobnej sytuacji, zbliżyliśmy się na trzy punkty. Prywatnie zresztą powiem, że życzę jak najlepiej trenerowi, piłkarzom, właścicielowi Polonii. Niech te zespoły rywalizują, a my do tego się dostosujemy grą, którą chcemy kontynuować. Przede wszystkim skutecznością, bo dzisiaj ta skuteczność zadecydowała. Niech wygra najlepszy, niech awansuje do baraży, a następnie do Ekstraklasy.
Co powiedziałem Michałowi Perchelowi? Jeżeli mam nie przeklinać… to nic nie powiedziałem. A tak poważnie, to był też trochę test dla Michała. Rozmawiamy właściwie na każdym treningu z nim, pracujemy nad tym. To jest bardzo młody chłopak, rocznik 2007. Myślę, że nie ma na poziomie I ligi bramkarza, broniącego w takim wieku. Uczulamy go, żeby grał na jak najmniejszą ilość kontaktów – oczywiście rozgrywając, a nie kopiąc piłkę byle gdzie. Dajemy mu przykłady innych bramkarzy, trener Dydo bardzo mocno nad tym pracuje. Natomiast to jest mecz, sprawdzian dla niego. Ta druga połowa to była jego siła charakteru. Czasem popełnia się błędy i one się zdarzają. Bardzo się cieszę, że zespół pomógł Michałowi dzisiaj, tak jak Michał wiele razy pomagał zespołowi. Nie wiem, czy ja swoimi emocjonalnymi wypowiedziami w przerwie mu pomogłem, ale osiągnięty wynik pokazuje, że chyba coś w tym jest. Ja liczę, że te pozytywne rzeczy – i czasami te trudne, które trzeba przyjąć, spowodują, że Michał będzie miał to doświadczenie. Że w swojej najbliższej przyszłości już tak prostego błędu nie popełni.
Ja chcę chłopaków w ogóle pochwalić. Nie wypowiadałem tego przed meczem, bo nie chodzi o to, żeby informować przeciwników o swoich problemach, ale Wojtek Hajda, Amarildo Gjoni czy Filipe Nascimento nie trenowali właściwie w ogóle w tamtym tygodniu. Skupiliśmy się więc na regeneracji całego zespołu. Od tego oczywiście była też ta przerwa, ale trzeba pochwalić naszych fizjoterapeutów i sztab medyczny, bo mieliśmy naprawdę garstkę ludzi na treningu. Do tego powracający po kontuzjach Cholewiak, Mroziński… kadra jest dosyć wąska, dlatego dobrze, że dzisiaj pomogli piłkarze z ławki. Kuba Stec bardzo nas cieszy – w drugiej drużynie w dwóch meczach strzelił pięć bramek. Jak na defensywnego pomocnika to jest topowy wynik, i to dzisiaj potwierdził. Inni walczą, czekają na swoje szanse. Dobrze, że tak się stało. Dobrze, że wszyscy zrozumieli swoje role i nasz profesjonalizm poprzez dobre zmiany, dobre funkcjonowanie dzisiaj dał nam zwycięstwo.
Mariusz Pawlak (Polonia Warszawa): Na sam scenariusz meczu oczywiście byliśmy przygotowani, bo mieliśmy czas, kiedy mogliśmy trochę więcej poświęcić pod kątem analizy przeciwnika. Przygotowaliśmy się na to, że będzie dużo zbieranych drugich piłek, dużo stałych fragmentów w defensywie. Wiedzieliśmy, że to może być kluczowe. Nie musiało być wcale, ale mogło. I tak to się na pewno dzisiaj skończyło.
Nasze błędy były oczywiście zespołowe, ale w ostatniej fazie zawsze jest też błąd indywidualny. My tutaj pięknego meczu nie zaprezentowaliśmy, choć zdarzało się nam już w niektórych spotkaniach w tej rundzie. Wiedzieliśmy jednak, że tutaj nie da się tak zagrać, bo Puszcza gra bardzo często bezpośrednio i to im przynosi dużo korzyści.
Liczyliśmy na to, że przeciwnik zrobi przynajmniej jeden błąd w polu karnym więcej niż my, natomiast tych błędów było dzisiaj bardzo mało. Stworzyliśmy bardzo mało sytuacji. Chcieliśmy na koniec Świąt prezent naszym kibicom zrobić – oni za nami dzisiaj przyjechali zamiast spędzać ten czas z rodziną. Za to wielkie dzięki, ale my się dzisiaj nie spisaliśmy. Musimy w najbliższym spotkaniu, już w piątek ze Śląskiem, zdecydowanie lepiej reagować w naszym polu karnym. To jest klucz do zwycięstw.
