Tomasz Tułacz: Wiele pracy przed nami
Za nami nieudana inauguracja nowego sezonu, zakończona jednobramkową porażką z warszawską Polonią. Po końcowym gwizdku mecz 1. kolejki Betclic I Ligi skomentowali obydwaj szkoleniowcy: Tomasz Tułacz i Piotr Stokowiec.
Tomasz Tułacz (Puszcza Niepołomice): To zawsze duże rozczarowanie, przegrać na inaugurację. Tak się też czujemy. Zdajemy sobie sprawę, że mamy nowy zespół i forma zawodników jest różna. To dziś było widać. Polonia więcej operowała piłką, częściej była przy niej, kreowała akcje. My z kolei nie stworzyliśmy dla siebie wystarczająco wielu sytuacji. W efekcie mogliśmy dziś tylko powalczyć o punkt. Niestety, to też się nie udało – strzał zawodnika Polonii z rzutu wolnego był bardzo wysokiej jakości i zabrał nam ten punkt.
Nie potrafiliśmy stworzyć zagrożenia, ale to wynika z tego, że nie mamy między sobą automatyzmów. Tam, gdzie chcieliśmy podwajać czy budować małą grę, brakowało nam timingu, odpowiedniego wejścia w strefę i wielu innych rzeczy, nad którymi musimy pracować. Bez tego w tym roku nie uda się nam zrealizować celu. Musimy grać tak, by przeciwnik nie czuł się z nami tak bezpiecznie jak dzisiaj. Osobiście czuję się rozczarowany, wiele pracy przed nami.
Piotr Stokowiec (Polonia Warszawa): Bardzo się cieszę z tej zdobyczy punktowej. Wygrać tutaj, w Niepołomicach, to nie jest prosta sprawa. Puszcza nie zwykła tu przegrywać.
Pierwszy mecz to zawsze niewiadoma, a my też mamy wielu nowych zawodników i trochę kontuzji. Były braki w naszej kadrze, więc dziś wspomogliśmy się zawodnikami Akademii, którzy przygotowywali się z nami. W kolejnych tygodniach jednak tacy gracze jak Mróz czy Vega będą wracać – i ta rywalizacja w zespole się zwiększy.
W pierwszych minutach nie mogliśmy złapać rytmu i byliśmy nerwowi. Z czasem jednak wszystko się ułożyło. Jestem z prowadzenia gry i tego, jak funkcjonujemy na boisku. Wszyscy zagrali na dobrym poziomie, wygraliśmy i zebraliśmy trochę informacji na przyszłość. Mogę wyróżnić młodzież i oczywiście wisienkę na torcie w postaci pięknej bramki Skrabba, który na nią zasługiwał.
