Filipe Nascimento: To zwycięstwo smakuje bardzo dobrze
Jednym z bohaterów sobotniego spotkania z bielskim beniaminkiem był nasz kapitan, Filipe Nascimento, który otworzył wynik spotkania pewnym uderzeniem z rzutu karnego. Po końcowym gwizdku pomocnik „Żubrów” stanął przed klubowymi kamerami, by podsumować wygrany mecz.
W pierwszej kolejności nie mogło zatem zabraknąć podstawowego pytania: o samopoczucie drużyny po cennym przełamaniu. Zgodnie z oczekiwaniami, ten mecz wiele znaczył dla naszych zawodników.
– To zwycięstwo smakuje bardzo dobrze. Ten tydzień był dla nas bardzo trudny: mnóstwo rozmów, mnóstwo pracy. Na naszych twarzach często gościł smutek. W drużynie było wiele frustracji – wiedzieliśmy, jak ważna będzie dziś wygrana. Wyszliśmy więc na boisko i wykonaliśmy swoją pracę. Zdobyliśmy trzy punkty, to dla nas bardzo ważne. – odpowiedział Nascimento.
Pokaz charakteru
Sobotnie zwycięstwo przyniosło sporo ulgi naszym zawodnikom, jak zresztą wspomniał sam nasz gracz po pierwszym pytaniu. Postanowiliśmy więc „pociągnąć” temat dalej. Kapitan „Żubrów” dodatkowo rozwinął wątek wagi mentalnej tej wygranej.
– Ta wygrana pokazuje charakter drużyny. Bardzo potrzebowaliśmy dziś zwycięstwa. Musieliśmy pokazać nasze nastawienie i energię. Daliśmy z siebie na boisku absolutnie wszystko, by wywołać uśmiech na twarzach Kibiców, którzy przychodzą i zawsze nas wspierają. My również jesteśmy bardzo szczęśliwi. – odpowiedział.
Start zmagań pucharowych
Przed nami bardzo intensywny tydzień, w którym udamy się na dwa wyjazdy: nie tylko ten ligowy do Siedlec, lecz również pucharowy do Płocka. Jak zespół podchodzi do konieczności przejścia na tryb gry w odstępach trzydniowych.
– Myślę, że każdy piłkarz chce grać jak najczęściej i ja nie jestem wyjątkiem. Najlepsi na świecie grają co trzy dni, są z tego bardzo zadowoleni. Chcemy być na ich miejscu, dlatego do wtorkowego meczu podchodzimy bardzo poważnie. Chcemy pokonać rezerwy Wisły Płock, wrócić z drugim zwycięstwem z rzędu i nabrać dodatkowej pewności przed następnym meczem ligowym. – zakończył wprost Filipe Nascimento, zamykając tym samym całą rozmowę.
