Tomasz Tułacz: Zapłaciliśmy cenę
Za nami nieprzyjemny piątkowy wieczór, podczas którego w ostatnich minutach ulegliśmy zespołowi Łódzkiego Klubu Sportowego. Po końcowym gwizdku mecz skomentowali obydwaj szkoleniowcy: Tomasz Tułacz i reprezentujący drużynę gości Grzegorz Szoka.
Tomasz Tułacz (Puszcza Niepołomice): Bardzo żałujemy, że nie zdobyliśmy dziś punktu, bo byliśmy tego bliscy – mimo, że nie wszystko wyglądało tak, jak chcieliśmy. Dobrze weszliśmy w mecz, mieliśmy parę sytuacji, ale przytrafił się nam banalny błąd, który ŁKS wykorzystał. Nagle wpadliśmy w panikę. Uspokoiliśmy grę dopiero w końcówce pierwszej połowy – zdobyliśmy jeden, drugi, trzeci stały fragment, aż w końcu padł gol, po którym wyrównaliśmy.
W drugiej połowie mecz był wyrównany, oparty o stałe fragmenty, ale popełniliśmy drugi katastrofalny błąd. Gdy patrzę na to, mam deja vu sprzed roku. W takim samym punkcie rozgrywek popełnialiśmy takie same, trampkarskie błędy. Brak koncentracji, strata piłki w banalnej sytuacji, a w końcu piękny strzał zawodnika rywali – i ŁKS wygrywa.
Powiedziałem drużynie w szatni, że musimy zrobić wszystko, żeby takich byków nie robić, to nie przystoi na poziom tej ligi. Póki co jednak nam się zdarzają. Dziś zapłaciliśmy za to cenę, jaką jest porażka.
Wiktor Kamiński… to była ciężka zmiana, ale proszę popatrzeć na to, jak funkcjonujemy. To są młodzi chłopcy. W bramce stoi zawodnik, który grał chwilę temu w trzeciej lidze, przed nim stoper z tego samego poziomu. W ataku gra zawodnik z drugiej ligi. Ja mogę być rozczarowany, ale oni potrzebują czasu. Dziś zmianę Wiktora trudno ocenić, bo mało go było przy piłce. Widzę jednak jego rolę ofensywnie – jako zawodnika, który gra z przodu, nieco za napastnikiem, albo jako skrzydłowy.
Grzegorz Szoka (ŁKS Łódź): Chciałbym powiedzieć, że jestem dumny z mojego zespołu. Tu są zawsze trudne warunki dla przyjezdnych, a dziś dodatkowo przez cały dzień padał deszcz i boisko nie było łatwe. Mimo to udało się.
Chcieliśmy się przeciwstawić bardzo agresywnemu, bezpośrednio grającemu zespołowi rywala. Wiedzieliśmy, że będzie nam trudno, ale szukaliśmy momentów dobrych do gry w piłkę – i to się udało. Jestem dumny, bo mieliśmy też swoje problemy: od dłuższego czasu część zawodników zgłaszała choroby. To się ciągnęło, trwało do dzisiejszego spotkania, niektórzy byli osłabieni – ale nie było tego widać na boisku. Wszyscy zagrali bardzo dobry mecz.
