Najbliższy rywal: Stal Mielec
Tuż przed końcem sezonu zasadniczego Betclic I Ligi „Żubry” czeka niedaleki wyjazd do jednego z naszych najczęściej spotykanych rywali. Nawet w tym sezonie zmierzymy się z nim już po raz trzeci. Mielecka Stal, bo o niej mowa, wciąż ma przed sobą ważne cele do zrealizowania i z pewnością zechce sprawić problemy zespołowi trenera Tułacza.
Jeden z dwóch reprezentantów województwa podkarpackiego na zapleczu elity ma za sobą trudny sezon i wciąż jeszcze walczy o stuprocentowe zapewnienie sobie ligowego bytu na kolejny rok. Stal od dawna utrzymuje się ponad strefą spadkową, lecz nadal z minimalną przewagą. Do 32. kolejki ligowej przystąpi z dwupunktowym zapasem nad grupą pościgową. Do samego końca będzie musiała starać się o każdy punkt, by matematycznie oddalić od siebie groźbę relegacji do niższej ligi.
Podczas majówkowej kolejki mielczanie byli bardzo blisko dopisania sobie kolejnego cennego „oczka” na trudnym wyjeździe do Legnicy. W ostatnich 20 minutach spotkania gospodarze wyszli jednak na prowadzenie po strzale Asiera Córdoby i nie oddali go do końca. Tym samym Stal mimo walki pozostała na poziomie 29 punktów i nadal musi oglądać się za siebie. Mielczanie rozpoczęli to spotkanie w składzie: Maciej Gostomski – Bartosz Szeliga, Dominik Szala, Israel Puerto, Hubert Matynia – Paweł Kruszelnicki, Chema Núñez, Piotr Wlazło, Kamil Odolak, Kamil Cybulski – Kristian Fućak. Po przerwie na boisku pojawili się także Ale Díez, Fryderyk Gerbowski, Yegor Tsykalo, Jakub Kowalski oraz Daniel Lukić.
W ostatnich dniach września 2025 roku, w obliczu pogarszających się wyników, zespół z Mielca objął Ireneusz Mamrot. Doświadczony szkoleniowiec przez długie lata miał styczność z Betclic I Ligą w barwach wielu klubów – od Chrobrego Głogów po Miedź Legnica. Długofalowo wyszło to Stali na dobre: mimo trudnego początku, pod wodzą Mamrota mielczanie wyszli ze strefy spadkowej, nad którą utrzymują się już od kilku tygodni. Za trenerem z dolnośląskiej Trzebnicy już 20 oficjalnych spotkań na ławce podkarpackiego klubu, z których wygrał pięć i trzykrotnie dzielił się punktami. 12 razy schodził do szatni pokonany. Statystyki te przekładają się na średnią 0,90 „oczka” na spotkanie.
Jak wspomniano wyżej – zespół z Mielca to jeden z tych rywali, z którymi mierzyliśmy się najczęściej w ostatnich latach. Wspólnie przez długie lata graliśmy na poziomie pierwszoligowym, przez dwa sezony rywalizowaliśmy w PKO BP Ekstraklasie – a wraz z poprzednim sezonem, niestety, wspólnie się z tą ligą pożegnaliśmy. Ostatnim wpisem do wspólnej historii jest nasze zwycięstwo na pucharowym szlaku (2:1) oraz remis przy K2 (1:1), po spotkaniu przełożonym z uwagi na intensywne opady deszczu. Jak będzie tym razem? Czy zespół trenera Tułacza dopisze kolejne ważne zwycięstwo w walce o czołową „szóstkę” ligi? Przekonamy się już w sobotę, 9 maja po godz. 19:30.
