AKTUALNOŚCI

Tomasz Tułacz: Myślę, że mogliśmy zagrać lepiej

FOTO: OSCAR MROZOWSKI | OVERLIA STUDIO

Na start 31. kolejki Betclic I Ligi zespół „Żubrów” z Niepołomic pokonał jedną bramką rywala z Pruszkowa. Po ostatnim gwizdku sędziego odbyła się tradycyjna, pomeczowa konferencja prasowa, na której obydwaj trenerzy: Tomasz Tułacz i Łukasz Smolarow odpowiedzieli na pytania mediów.

Tomasz Tułacz (Puszcza Niepołomice): Czasami jest tak, że ciężko się ogląda poczynania własnej drużyny. Dzisiaj to chyba był właśnie ten moment. Oczywiście gratuluję chłopakom wygranej, ale myślę, że mogliśmy zagrać lepiej. Natomiast to jest też sztuka – zagrać słabiej, a wygrać mecz. Chcę zarazem pochwalić rywala, bo dzisiaj do przerwy naprawdę świetnie nas neutralizował, mecz był przez to dość nijaki.

Po przerwie goście stworzyli kilka sytuacji ze swoich szybkich przejść, i tutaj duże słowa uznania dla Michała Perchela, który nas z nich wyciągał. W efekcie dziś pierwszy raz, kiedy otworzymy tabelę, jesteśmy w strefie barażowej – przynajmniej do jutra. Wiemy jednak, że będzie ciężko, bardzo ciężko, a tym bardziej, kiedy będziemy mieli takie momenty jak przestoju dzisiaj.

Nieraz już takie mecze bywały, szczególnie po takich spotkaniach jak z Wisłą, gdzie mamy małe derby, przychodzi mnóstwo kibiców, jest duże napięcie, a w kolejnym meczu ten mental trochę spada. Nie wiem, szukam jakichś wytłumaczeń, choć nie za bardzo tego chcę. Po prostu zastanawiam się głośno, z czego wynikała dzisiaj dyspozycja naszego zespołu. Nie zmienia to jednak faktu, że gratuluję chłopakom wygranej. Tak jak mówiłem: to jest sztuka trochę zagrać słabiej, mieć słabszy dzień i wygrać mecz.

W przerwie mocno zastanawiałem się nad tym, jak zmienić obraz meczu i jak spróbować go wygrać, mimo że wyglądamy tak, jak nie chcielibyśmy wyglądać. Pewnie jeszcze chwilę nam zejdzie, zanim dotrzemy do sedna, by w następnym meczu to się nie przytrafiło. Myślę, że tu złożyło się dużo rzeczy, graliśmy w sobotę, teraz mecz już w piątek – może na tym krótszym dystansie czasowym za mało było pewnych elementów, czy środków treningu, a może za dużo. Będziemy o tym rozmawiać w sztabie, bo to jest dla nas problem, a nie dla piłkarzy. My musimy szybko zareagować, bo jeśli chcemy walczyć o marzenia, to musimy wyglądać lepiej w następnych meczach. Na dzisiaj to sprawa, którą musimy przemyśleć i dobrze podjąć decyzję, by zespół w następnych meczach wyglądał pozytywnie.

Gjoni nie ma poważnego urazu, ale nie chcemy ryzykować. To jest taki zawodnik, który może pomóc w bardzo ważnych momentach. On sam zgłaszał już akces, że jest w następnych meczach zdecydowanie dostępny do gry, ale ja wolę dmuchać na zimne. Zobaczymy, jak będzie przebiegał cykl jego rehabilitacji i leczenia. Na dzisiaj mam informację – i od lekarza, i od niego – że w połowie tygodnia wraca do treningów i na kolejne spotkanie będzie do naszej dyspozycji. Oczywiście jest to ważny dla nas zawodnik, przede wszystkim w aspekcie utrzymania piłki, dokładnego zgrania i wielu innych działań w polu karnym, a nam tego dzisiaj brakowało. Byliśmy spóźnieni i strasznie niedokładni. Zęby zgrzytały, kiedy się patrzyło na to z boku, ale tak jak powiedziałem, na koniec w szatni pogratulowałem chłopakom. Koniec końców potrafiliśmy ten mecz wygrać.

Adriana Piekarskiego stać na to, żeby strzelać więcej bramek, szczególnie… trochę inną częścią ciała niż nogą, ale oczywiście bardzo się cieszę z dzisiejszej. To jest jego druga bramka, którą zdobywa strzałem. Świetnie, że się zdecydował na strzał z daleka, bo to też jest jego duża zasługa. Gratuluję mu tego, że podjął taką odważną decyzję. Ja namawiam chłopaków do odwagi, bo piłka nożna jest po to, żeby wyjść na boisko i zagrać tyle, ile się potrafi – na maksa. Potem wracasz do szatni w przerwie czy po meczu, i jesteś przekonany, że dałeś tyle, ile miałeś w tym momencie. To Ci sprawia przyjemność – nie tylko praca dla zespołu, ale też sama gra w piłkę. Dzisiaj trochę brakło tego poczucia, ale fajnie, że zareagowaliśmy tak, że potrafiliśmy to wygrać.

Na koniec chciałbym podziękować bardzo kibicom. Dzisiaj naprawdę mocno nas wspierali, zresztą jak zawsze – ale dzisiaj była ich ogromna ilość. Było bardzo miło i serdecznie widzieć, jak całym sercem dopingują drużynę.

Łukasz Smolarow (Znicz Pruszków): Dzisiaj piłkarscy bogowie nie chcieli, żebyśmy tutaj wygrali. Myślę, że pierwsza połowa to było z naszej strony takie rozpoznanie sytuacji i zaadoptowanie się do warunków, które tutaj są. W drugiej połowie już przyspieszyliśmy, wykreowaliśmy sobie kilka bardzo dobrych sytuacji. Pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że zapracowaliśmy nie na jedną, nie na dwie, ale może nawet trzy bramki. Tak to jednak w piłce bywa, że są zwroty akcji – niestety dla nas dzisiaj są smutne. Piłka dosyć łatwo wpadła do naszej bramki, w jednej z niewielu sytuacji. Na pewno jeśli chodzi o zaangażowanie czy plan taktyczny – on był realizowany. Zawodnicy wiedzieli, co mają robić, kreowali sytuacje. Fnalnie zabrakło tego, żeby tę piłkę w bramce umieścić.

Terminarz jest, jaki jest – ciężko powiedzieć czy jest trudny, czy łatwy. Na pewno dzisiejszy mecz komplikuje sytuację. Idziemy w takie mikrocykle tygodniowe, w których skupiamy się mocno na pracy od poniedziałku do piątku. W następnym tygodniu po raz kolejny zrobimy tak, aby przygotować się jak najlepiej do najbliższego meczu i zobaczymy, co on przyniesie.