AKTUALNOŚCI

Tomasz Tułacz: Słowa uznania dla zespołu

FOTO OSCAR MROZOWSKI | OVERLIA STUDIO

Za nami niedzielne spotkanie 22. kolejki Betclic I Ligi, w której zespół „Żubrów” wysoko pokonał zespół rzeszowskiej Stali. Wygrane 4:1 starcie na pomeczowej konferencji podsumowali obydwaj szkoleniowcy: Tomasz Tułacz i Marek Zub.

Tomasz Tułacz (Puszcza Niepołomice): Gratulacje dla zespołu za wysoką wygraną i zrealizowanie planu taktycznego. Trochę źle zaczęliśmy ten mecz, bo już w pierwszej minucie Stal miała dobrą sytuację, którą Konrad Kasolik wybronił, blokując uderzenie Jonathana. Potem jednak nie przypominam sobie ale potem nie przypominam sobie, żeby nam tak mocno zagrażali.

Zależało nam na tym, żeby ograniczyć przestrzeń zaawansowanym technicznie zawodnikom rywala, aby nie powstawały niebezpieczne sytuacje, które potrafią stwarzać. Myślę, że tych zagrożeń, szczególnie w drugiej połowie, było bardzo mało. I tutaj słowa uznania dla zespołu za dyscyplinę taktyczną, za realizację planu. Jesteśmy w takiej sytuacji, w jakiej jesteśmy i pewne rzeczy musimy podporządkować realizacji głównego celu. To dzisiaj zrobiliśmy i wygraliśmy bardzo przekonująco. Jeszcze raz z tego miejsca gratulacje dla drużyny.

Jestem zadowolony z tego, że wracamy do naszego DNA gry, ale też chcę podkreślić – to nie jest tak, że my tutaj opieramy się wyłącznie o agresywność i determinację działań. Wróciliśmy też do stałego fragmentu, którym otworzyliśmy dzisiaj ten mecz. Wróciliśmy do wypychania przeciwnika z naszego pola karnego, jak najdalej od naszej bramki. Nie dawaliśmy mu swobody operowania piłką. To dzisiaj wyglądało nawet lepiej, niż z Górnikiem Łęczna.

Gdybyśmy dali rywalowi swobodę rozgrywania, utrzymywania się przy piłce i czasu na poszukanie przestrzeni, to byśmy mieli problem. Dzisiaj zespół zagrał świetnie w tym elemencie i liczę na to, że tak będziemy robić w każdym meczu u siebie. Wtedy dajemy sobie dużo więcej szans na to, żeby zrealizować cel, jakim jest utrzymanie w tej lidze.

Gjoni? Spokojnie do tego podchodzę, bo jest z nami bardzo krótko, ale faktycznie dzisiaj zagrał dobry mecz. Oprócz tego, że strzelił bramkę i miał asystę, to również dużo piłek utrzymał w grze tyłem do bramki. Dużo dał zespołowi i jest też – co chcę podkreślić – świetnie odbierany przez zespół w szatni. Zresztą ten klimat i atmosfera są naprawdę dobre. Liczę więc na to, że nam jeszcze pomoże, bo naprawdę to jest bardzo wartościowy zawodnik.

To nie były łatwe zawody dla sędziego. Naprawdę było dużo kontaktów, dużo bezpośredniej gry. Niełatwy do prowadzenia mecz i faktycznie tych kartek było sporo, w tym dwie czerwone – ale po dwóch żółtych. Myślę, że nikt nie chciał nikomu krzywdy zrobić. Po prostu był wysoki poziom determinacji, zaangażowania, chęci bezpośredniego przejęcia piłki w trudnych warunkach… widać było, jak piłka się poruszała po tym boisku po zimie.

Podchodzę do tego w taki sposób, że ci ludzie robią wszystko, żeby dla wszystkich sędziować jak najsprawiedliwiej. Czasami są różne interpretacje, ale to jest problem chyba też dla samych sędziów. Obserwuję tę narrację, całą rozmowę na temat interpretacji zagrania ręką. My o tym już rozmawialiśmy wtedy, gdy Puszcza grała w Ekstraklasie – o marginesie, o szerokości tego marginesu, interpretacji przepisu. Trenerzy mieli tutaj problem z oceną, ale teraz myślę, że ma ją znacznie więcej osób w środowisku.

Wracając do tematu – trudny mecz do sędziowania, ale myślę, że ani jednej, ani drugiej drużyny sędzia nie skrzywdził i nie miało to żadnego wpływu na wynik meczu. Prowadził to spotkanie bardzo dobrze, a te kartki raczej wynikały z tego, że arbiter chciał trochę przykrócić starcia bezpośrednie. Podkreślę jednak jeszcze raz, że nie było żadnych takich sytuacji, w której ktoś komuś chciał zrobić krzywdę. Było dużo starć bark w bark, ciało w ciało. Ogólnie uważam, że sędzia poprowadził zawody dobrze.

Marek Zub (Stal Rzeszów): Mój komentarz dzisiaj będzie krótki, ponieważ mało było z naszej strony futbolu w dzisiejszym meczu – a na sędziowaniu nie bardzo się znam, tak samo jak i na zapasach piłkarskich.

Jedyne, czego było dużo, to bramek. Połowa z nich padła po typowych akcjach, które są znakiem rozpoznawczym drużyny Puszczy. Dwie kolejne – dość oczywiste po kontratakach, po naszych błędach. Spieszyliśmy się w sytuacji, w której musieliśmy sami coś strzelić, bo jednak wiele tych bramek dziś straciliśmy.