Podsumowanie sezonu 2025/26: runda wiosenna
Niedawno zakończony sezon dzielił się z naszej perspektywy na dwie połowy o niemal skrajnie odmiennym charakterze. Po niespokojnej, rozchwianej jesieni, w której oswajaliśmy się ponownie z rozgrywkami Betclic I Ligi, przyszła znacznie lepsza wiosna. Czas się jej przyjrzeć nieco dokładniej.
Przygotowania do drugiej połowy sezonu rozpoczęliśmy stosunkowo wcześnie, bo już w Święto Trzech Króli. Wówczas zespół trenera Tułacza spotkał się na pierwszych zajęciach. W tle zaś kształtowała się z wolna kadra Puszczy na wiosnę 2026. Do zespołu z Niepołomic dołączyły wówczas dwie postaci, ale za to o niebagatelnym znaczeniu dla drużyny. Na K2 powrócił nasz stary, dobry znajomy – Wojciech Hajda. Tuż przed rozpoczęciem ligowej wiosny wzmocniona została także linia ataku, którą zasilił albański napastnik, Amarildo Gjoni.
Z klubem jednocześnie pożegnała się część zawodników szerokiego składu: po jednej rundzie opuścili nas Radosław Kanach, Adam Basse i Emmanuel François. Po 1,5 roku z Puszczy odszedł także Krystian Okoniewski. Nieco odchudzona, zwarta i gotowa kadra rozpoczęła przygotowania do kolejnej rundy.
W meczach kontrolnych poradziliśmy sobie ze zmiennym szczęściem, głównie remisując (2:2 z Wiślanami Skawina i Hutnikiem Kraków, 1:1 z Ruchem Chorzów). Odnieśliśmy również dwa zwycięstwa – 3:2 nad Podbeskidziem oraz 4:0 nad Podhalem Nowy Targ, a raz ulegliśmy Sandecji Nowy Sącz (1:3). W tym tempie dzień po dniu, tydzień po tygodniu zbliżaliśmy się do godziny „zero”.

Nową rundę zainaugurowaliśmy 8 lutego, podejmując u siebie walczący o utrzymanie Górnik Łęczna. Choć nie było łatwo, a zimowe warunki i opady śniegu zdominowały nieco grę na boisku, udało się nam rozpocząć nowy rok od ważnego przełamania. Wygrana 2:1 była pierwszym domowym zwycięstwem „Żubrów” w tym sezonie. Jak pokazał czas – nie ostatnim.
Początkowo trudno było nam pójść za ciosem. Tydzień po zwycięstwie nad Górnikiem nasz zespół zagrał na wyjeździe z przyszłym ekstraklasowiczem – Wieczystą Kraków, przegrywając ostatecznie 1:3. Zbawienny okazał się jednak powrót na własne boisko, na którym spektakularnie wróciliśmy do formy. Zwycięstwo 4:1 nad Stalą Rzeszów w ostatni weekend lutego nie tylko zaimponowało rozmachem i dało nam podbudowę na przyszłość. Przyniosło także pierwszą bramkę Amarildo Gjoniego, który szybko stał się jednym z najlepszych graczy całej ligi.
Albańczyk od tego momentu trafiał do siatki regularnie, notując sześć trafień tej wiosny. Co więcej, zazwyczaj jego strzały decydowały o zwycięstwach lub cennych remisach w ostatnich minutach gry. Tak stało się w marcu, gdzie jego bramka na 2:1 w Głogowie pozwoliła nam wywieźć komplet „oczek” z terenu przyszłego finalisty baraży. Gjoni zanotował także trafienie w Tychach, gdzie w tym samym wymiarze pokonaliśmy miejscowy GKS. Nie zapisał się na liście strzelców tylko w meczu z Pogonią Siedlce, kiedy to jednak wyręczyli go inni: Kōsei Iwao oraz Olaf Korczakowski. Na starcie ligowego kwietnia Puszcza zupełnie odkleiła się już od strefy spadkowej, obierając kurs w górę. Powoli zaczynaliśmy myśleć o czymś więcej.

Do rangi meczu, który weryfikował nasze aspiracje, urosło spotkanie domowe z rozpędzającym się Śląskiem Wrocław, przyszłym ekstraklasowiczem. Puszcza zdała test, pokazując się z doskonałej strony i po dobrej drugiej połowie wydzierając cenny remis 1:1. Bramkę na wagę punktu zdobył wówczas Wojciech Hajda.
Trwającą coraz dłużej serię bez porażki ukróciła wpadka w piątek, 10 kwietnia w Opolu. „Żubry” uległy miejscowej Odrze jedną bramką, straconą w ostatnich minutach spotkania. Niestety, nie byliśmy w stanie na nią odpowiedzieć – lecz zdołaliśmy się szybko zrehabilitować. Zwycięstwo nad Polonią Bytom (2:1) zaledwie tydzień później potwierdziło barażowe aspiracje zespołu z Niepołomic. Powoli wkraczaliśmy na ostatnią prostą sezonu.
Kolejną ważną weryfikację nasza drużyna przeszła przy ul. Reymonta w Krakowie, na najtrudniejszym terenie w lidze. Dominująca w rozgrywkach krakowska Wisła miała ciężki orzech do zgryzienia, któremu finalnie nie podołała. Po cennych bramkach Gjoniego wywieźliśmy z Krakowa remis 2:2, utrzymując się w grze o szóstą – ostatnią barażową – lokatę.

Rozpoczął się kluczowy miesiąc, maj. W nim stanęliśmy na wysokości zadania w domu, pokonując 1:0 walczący o utrzymanie Znicz Pruszków oraz naszego rywala w grze o baraże, Łódzki Klub Sportowy. Problemem jednak stały się wyjazdy. Z dwóch delegacji – do Mielca i Legnicy wywieźliśmy tylko jeden punkt, tracąc decydujące „oczka” w walce o baraże. Piękna, ułańska szarża „Żubrów’ z okolic strefy spadkowej do czołówki zakończyła się na 9. miejscu w lidze, z czteropunktową stratą do czołowej szóstki. W walce liczyliśmy się jednak do samego końca – jeszcze na 20 minut przed końcem ostatniej kolejki byliśmy o jedną bramkę od awansu do strefy barażowej. Niestety, inne wyniki nie ułożyły się po naszej myśli.
Tym samym pierwszy po spadku sezon w Betclic I Lidze zakończyliśmy „technicznie” jako przedstawiciel środka tabeli. Praktyka jest jednak inna. Wiosną Puszcza była drugą najlepszą drużyną ligi, tuż za świetnie dysponowanym Śląskiem Wrocław. Pokazaliśmy pazur, który zawsze przyświecał „Żubrom”. Po przerwie wakacyjnej możemy znowu liczyć się w walce o wysokie cele.
Przed nami sezon 2026/27. W jego trakcie ponownie będziemy chcieli dać kibicom wiele radości. Dziękujemy za ten rok i zapraszamy na trybuny stadionu przy K2! Karnety już wkrótce trafią do sprzedaży.
